notatki kobiety ekstrawertycznej z bogatą mimiką, która zdradza ją na każdym kroku!
Kategorie: Wszystkie | bad day | communication | good day! | zmiany
RSS
środa, 30 września 2015

Powinno boleć, a nie boli. Takie puste miejsce. Żeby nie myśleć - za pomocą bezsensownych substytutów zapełniam je każdego dnia. Przedmiotami, tematami, ludźmi. Jednak cały czas są to inni ludzie. Nie ten sam ludź...

I kiedy zaczynam o tym myśleć, nie wiem, co pomyśleć, co powiedzieć, dlatego pomoże mi ten, ukochany przeze mnie wiersz:

To nie tylko 
zgubione włosy. 

Opuszczone miejsce 
często boli. 

Mnożymy się 
ucięci 
tęsknotami. 
- - 
Jesteśmy rozgwiazdami. 
- - 
Nie odgrodzeni od niczego. 
Rozgubieni.

Miron Białoszewski - My rozgwiazdy

Widow's Voice: Seven Widowed Voices Sharing Love, Loss, and Hope:  

16:57, wolfmeout
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 29 września 2015

Jest miła. Aż zanadto.
Epatuje kulturą osobistą, że aż bywa Ci głupio. 
Błyska intelektem. Gdzie popadnie.
Podczas mówienia usta układa w słodki "dziubek". 
Słowa cedzi przez dyplomatyczne sito, energicznie pomrugując rzęsami podczas ich wypowiadania. Robi to z lekkością godną Zosi z "Pana Tadeusza".c26027d5fd121767721f7f75f6923156

Tymczasem, pod osłoną wartwy "kultury" kryje się... Sympatyczna Zdzira. Kim jest?

Niezależnie od wieku - jest lolitką. Dzidzia-piernik.
Pomimo solidnego kamuflażu - jest wredziawką. Nawet kiedy mówi z uśmiechem - jej uśmiech jest ironiczny (w złym tego słowa znaczeniu, czyli pozbawiając ironię całego jej uroku i mocy).
Dla facetów - jest słodka.
W oczach kobiet - zdemaskowana na starcie.

Jednak nawet dla wnikliwych obserwatorek z szóstym zmysłem i niezawodną kobiecą intuicją jest dość nieprzewidywalna. 
I nigdy nie wiadomo, kiedy jej "kobiecy urok" w mgnieniu oka zmieni się w czarci pazur. Taka jej uroda. 
Wątpliwa :P

 

 

 

 

 

 

14:58, wolfmeout
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 maja 2015

Umieć powiedzieć enough w odpowiednim momencie - oto sztuka niedościgniona! Przynajmniej dla mnie. Udało mi się to zrobić raz. Technika sharp cut jednak nie jest moją ulubioną. Gdzieś w środku czuję, że - jak z każdą stratą - trzeba przejść przez wszystkie fazy żałoby, zaakceptować ją, stopniowo się do niej przyzwyczajając.

Moją specjalnością w relacjach (i przyjacielskich z kobietami i uczuciowych z mężczyznami jest mechanizm "Kocham Cię o kochanie moje - to rozstania i powroty", innymi słowy:
Time after time I've tried to walk away 
but it's not that easy when your soul is torn in two

Póki co tylko mogę do siebie skierować uwagę: "You'd better stop before you go and break my heart". Najczęściej serce łamię sobie sama, na własne wyłączne życzenie, wykonując niebezpieczne manewry (jak w "Top Gunie"! ;)) Taka foolish lover's game - "Turning and returning". Niedoścignioną ekspertką w sharp cut-ach była Holly Golightly ze "Śniadania u Tiffany'ego", która paliła mosty. I robiła to z takim wdziękiem, że... (mimo wszystko) zazdroszczę! Powiedzieć komuś mimo łopotu serca, rozdarcia ciało-umysł: "Ubóstwiam Pana, ale dobranoc"... Holly, would you be my life coach, please? :)


PS. No jak tu być mądrym, kiedy na wszystko już ktoś napisał piosenkę? :)

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 42
Magda co z dachu spadła

Wypromuj również swoją stronę