notatki kobiety ekstrawertycznej z bogatą mimiką, która zdradza ją na każdym kroku!
Kategorie: Wszystkie | bad day | communication | good day! | zmiany
RSS
środa, 17 września 2014

Moją melancholię skończyła lektura Druckera - ten człowiek wyprzedził swoją erę (przynajmniej kilka razy!) i nieustannie mnie zachwyca. 

Skąd melancholia? Ano rozbijam się - coraz mniej beztrosko - pomiędzy 20. a 30. rokiem życia. Chociaż może  bardziej powinnam powiedzieć "pomiędzy 30. a 20. rokiem życia"? Albo "w okoliach 30stki"... Szit! Brzmi sjerjozna! 

Ale, ale! Nie poddajemy się! I absolutnie nie smutkamy! Bo taa melancholia, o ile nie pozwolić jej za bardzo się rozpanoszyć w sercach i umysłach ludzieńków, to całkiem pozytywne i rozwijające doświadczenie. 


I’m real
With my sweet solid friend
Melancholy


Gadam jak naukowiec badający Młodą Polskę (którym o mały włos nie zostałam), ale... Nadchodzi taki czas w życiu człowieka, w którym trzeba nauczyć się:
a) samodzielnie wydostawać z melancholii (albowiem samoistnie to można w nią tylko na dobre popaść
b) ocenić, ile się w sobie ma z "dorosłego" człowieka i stwierdzić, czy to przejmowanie się liczbami ma w ogóle jakikolwiek sens... I tak sobie - pomiędzy Druckerem i kilkom fajnymi filmami przeczytałam tekst adaptowany przez Newsweeka z Business Insidera: http://stylzycia.newsweek.pl/13-najgorszych-bledow-20-latkow,artykuly,346518,1.html i - może nie ma się czym chwalić, ale - poczułam się wyjątkowo młodo! :)

Oprócz tego, że:
1. Już nie wierzę w przyjaźń na całe życie (a przynajmniej w niektóre przyjaźnie).
2. Drugą połówkę raczej już znalazłam (w zasadzie znalazłam ich kilka, w związku z czym - patrz punkt 8.).
3. Coraz częściej staram się odchodzić od swojej tradycyjnej metody: TO JEST CZARNE, A TO BIAŁE.
4. Odkładam pieniądze na przyszłość (ze strachu, chociaż moje dzisiejsze lektury sprawiły, że tak sobie myślę, że nie ma czegoś się bać, bo i tak: co ma być - to będzie).
5. Nie staram się zadowolić wszystkich. Ba! Nawet popadam w skrajnie przeciwne założenie, że mam wszystkich w... No dobra, jednak nie tak do końca, ale coraz mniej zwracam uwagę na to, czym komuś będzie dobrze z moimi decyzjami czy nie. 
6. Wiem, że wykształcenie i talent to nie wszystko. 
7. Coraz częściej myślę o zdrowiu (bo to fakt, że myślałam o nim za mało).
8. Coraz częściej myślę, że nie ma jednej miłości na całe życie - kocha się etapami, nawet tego samego człowieka. Ale można i kilku. W końcu człowiek się zmienia, prawda?


M.

16:58, wolfmeout , zmiany
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 września 2014

Śpię po 10 godzin, gubię co popadnie, wokół siebie mam bałagan. Co więcej - chyba przyciagam takich samych ludzi albo mam do nich wyjątkowe szczęście, bo od rana słyszałam o kilku podobnych przypadkach (od nich samych zresztą).

Co do snu - Babcia Marianna mówi, że to przez pełnię. Sprawdzam więc fazy księżyca (jak nigdy!). Wczoraj pełnia, fakt. Nie mogłam spać i pobudziłam się dokładnie kiedy księżyć doszedł do 100% swoich rozmiarów :) (3:38). WOW! No to cała prawda o mnie wyszła na jaw - jestem czarownicą. Ale mówcie do mnie wiedźmo (kobieto, która wie!).

Dziś - trzecia kwadra - what the hell? "Księżyca ubywa, tracimy wtedy siłę i energię życiową". Czyżby naprawdę ten księżyc tak nam mieszał?

Nie wiem, ale znowu przypomniała mi się fajna, a dawno nie słyszana piosenka:

W środku nocy bez księżyca
Grzeszną woń wdychają kwiaty
Czemu płaczą czarownice
Sypiąc lubczyk do herbaty

W środku nocy bez księżyca
Mamrotania i westchnienia
To wzdychają czarownice
To przez sen mamrocze ziemia

 

chyba że to wszystko to raczej tradycyjny magdowy runaway...

sen
czmychnąć weń
zbiec jak tchórz
w fazy delta cichą otchłań spaść


13:05, wolfmeout , bad day
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 01 września 2014

Są w życiu kobiety chwile, w których najmniejszy detal potrafi wytrącić ją z równowagi. Czasami rozczulą ją małe kaczuszki, innym razem - cała niesprawiedliwość świata. Ale najgorsze są dni, w których - tę i tak już złą istotę - spotykają nieprzyjemności w stylu "złośliwość rzeczy martwych".

Kiedy chce umyć ręce - bo oblała się sokiem, potknąwszy się o podwinięty dywan - zostaje z kurkiem w ręku. Bywa, że w jej ręce zostanie połowa konstrukcji kranu. "Sorry, taki mamy klimat!".

Kiedy chce szybko wyjść z domu, zacina się zamek, a - załamana, nie ukrywam, kobieta - oczekując na ślusarza dostrzega, że na dzwonku do drzwi jej mieszkania ktoś napisał "WSZYSTKO HUI" lub inną złotą myśl. "Jaki kraj, tacy poeci".

Po pokonaniu niewygodnych 176 schodów (bo winda - akurat dziś - odmówiła posłuszeństwa), wsiadając do samochodu, zauważa, że jest w nim jakoś jaśniej niż zwykle. Niestety, wbrew pozorom, nie zainstalował jej w nocy, w ramach spóźnionego prezentu brakującego szyberdachu, tylko wszystkie kontrolki postanowiły wejść w tryb DISCO i świeci się: lampa alladyna, żaglówka, przekreślony ludzik, dystrybutorek i jeszcze kilka, mało zabawnych, światełek. 

Postanawia iść pieszo i...

Przesadziłabym twierdząc, że jeszcze coś może się przydarzyć jednej osobie jednego dnia. Ale są takie dni.

Są też na szczęście TAKIE dni (jak w piosence Harlemu) :) :) :)



12:33, wolfmeout , bad day
Link Dodaj komentarz »
Magda co z dachu spadła

Wypromuj również swoją stronę