notatki kobiety ekstrawertycznej z bogatą mimiką, która zdradza ją na każdym kroku!
Kategorie: Wszystkie | bad day | communication | good day! | zmiany
RSS
sobota, 09 czerwca 2018

Żyjemy razem, ale jednak osobno. Przyjaźnimy się, ale nie spędzamy czasu ze sobą, tylko obok siebie. Wszystko jest trochę „na niby”. Ma wyglądać, a nie smakować. Mamy dotykać, ale nie za mocno, żeby nie zepsuć (bo ma ładnie wygladac na zdjęciu). Inwestujemy i dbamy o swoje, ale nie szanujemy cudzej własnosci. Widzimy tylko czubek własnego nosa-nie więcej, nie dalej. Szanujemy swoje pieniądze (czasami) i swoj czas (przynajmniej tak deklarujemy). 

W praktyce wyglada to tak, że opowiadamy tylko o sobie, nie pytamy, co u rozmówcy, jak się czuje, jakie ma problemy. Jeśli to zrobimy - to często nie z ludzkiej życzliwości, a z kurtuazji, wyuczonej grzeczności. Siedzimy z nosami w telefonach, my i nasze dzieci, po to, żeby zapewnić sobie pozory i intymności. Zamiast udać się w tym celu do wanny pełnej piany i płatków róż z książką, udajemy się do kąpieli z telefonem, a wisienkę na torcie rozkoszy stanowi telefoniczna rozmowa z kimś, kto jeszcze nie ma nas w nosie tak mocno, żebysmy go o to podejrzewali. Kończąc dialog - wyjątkowo nieśpieszny - peelingujeny czubek własnego nosa, żeby mieć przyjemność z obserwowania go przez kolejne dni, wieczory, popołudnia, podczas których poza najłatwiej dostępnym wszelkiej percepcji wierzchołkiem naszej perspektywy moglibyśmy widzieć pszczołę (ich tez jest coraz mniej) i las na skraju horyzontu i drugiego człowieka, który - mimo ze schowany za ekranem smartfona, jednak cały czas jest obok. JEST i był i może będzie - to ostatnie: jeśli wyłonimy się ze swoich (nie)„bezpiecznych” skorup.

 

 

 

Magda co z dachu spadła

Wypromuj również swoją stronę