notatki kobiety ekstrawertycznej z bogatą mimiką, która zdradza ją na każdym kroku!
Kategorie: Wszystkie | bad day | communication | good day! | zmiany
RSS

good day!

poniedziałek, 06 października 2014

Najlepszy na świecie człowiek, który "nie pyta nigdy o nic, a jednak wie, co chcę" (Breakout) wyrwał mnie na chwilę z "szarości dnia" (słusznie słychać tu Budkę Suflera: https://www.youtube.com/watch?v=MbtYL65Byig) do "kolorowego miasta snu" (znowu Breakout) , żeby "Pomalować moje sny" i:

Zobaczyć słońce w nocy
zobaczyć latem śnieg
królika trzymać w dłoniach
i głaskać dłonią jego sierść.

W ten oto sposób znowu weszłam w muzyczną fazę swojego myślenia, w której teksty piosenek (ostatnio akurat Breakout-owe) bardziej oddają to, co mam w głowie niż ja sama bym chciała. Albo po prostu nagle zaczynam być w wieku/w stanie, w którym byli ci "ktosiowie", których piosenek akurat słucham, kiedy je pisali. I rozumiem ich jak nikt. A oni rozumieją mnie - jak nikt, albo może tylko jak Anne Marie (jedna z trzech osób, które wiedzą "Co się stało z Magdą K." (no znowu polska piosenka! https://www.youtube.com/watch?v=WVCSu4sRrsk)


Po co pisać o tym, co już dawno zostało napisane:
Nie zazdroszczę łodzi żagla,  kiedy wiatr
gna po morzach ją dalekich, gna przez świat,
nie zazdroszczę ptakom skrzydeł, rybom płetw,
bo najbardziej ponad wszystko pragnę mieć,
pragnę mieć, pragnę mieć
sny kolorowe, pomaluj moje sny

I tyle. I znowu włączam Breakout, wiedząc, że gdzieś tam jest "drugi brzeg tęczy" 

 

czwartek, 28 sierpnia 2014

Nie oszukujmy się. Jest taki dzień - mniej-więcej raz na dwa miesiące, kiedy ochota na słodycze jak tak wielka, że:
- dwukrotnie przewyższa obwód ziemi
- bije na głowę  ochotę na kupienie nowe książki
- rozkłada na łopatki ochotę na posiadanie nowej pary trampek
- można się spóźnić gdzieś (jeszcze bardziej niż zwykle), żeby tylko dorwać TEGO słodycza.

Co jest NIM? Ano różnie. Czasami paczka krówek, innym razem Snickers (taki ohydny, że aż pyszny!), jeszcze innym razem - ogórek kiszony. Jak tu: 

Ostatnio kocham torty bezowe. Uczuciem do nich zaraziła mnie moja - jakże okrutna - siostra w rozmiarze XS (a kysz!). Ale nawet torty bezowe, które pożeram, tak raz na miesiąc, przebije z łatwością danie, które przygotował sobie ten-z-którym-przyszło-mi-żyć...

PS1. Wyjaśniam, że to omlet posmarowany nutellą i zapaćkany bitą śmietaną. 
PS2. Zapewniam, że osoba, która to spożyła żyje i ma się dobrze. W okolicach talii nawet zbyt dobrze ;) 

Magda co z dachu spadła

Wypromuj również swoją stronę